Uzależnienie

Dotarło do mnie dzisiaj, że jesteś moim uzależnieniem, wiesz? Tak jak w przypadku alkoholu, skreślam dni, które mijają bez Ciebie. Różnica jest jednak bardzo istotna – duma mnie czasami rozpiera, że potrafię wytrzymać kolejny dzień bez piwa, natomiast w przypadku Twojej nieobecności pęka mi serce, że tak jest.

Przed snem zadaję sobie cicho pytanie: jak możemy sobie to robić? Dlaczego? A wiesz, co jest najtrudniejsze? Nie mogę już dzielić się z Tobą wszystkim, od błahych po ważne sprawy. Przez lata wypracowany nawyk sięgania po telefon za każdym razem, gdy coś się dzieje, by napisać, opowiedzieć Ci o tym. Wtedy następuje otrzeźwienie, bo przecież już nie mogę..
Tak jak wczoraj, będąc na wieczornym spacerze.

Idąc w ciemności i mrozie, wypełniała mnie tylko pustka. Jak na autopilocie, krok za krokiem, byle mieć to już za sobą. I nagle patrzę w dół, na wyjątkowo odśnieżonym chodniku (wszystkie dookoła były szczelnie pokryte śniegiem) widzę ulepione z płatków, tak idealnie kształtne.. serce. Momentalnie mnie wmurowało w ten chodnik i po prostu nie było siły, by oderwać mój wzrok od tego serca. Co pojawiło się w moim uzależnionym umyśle? Że to znak od Ciebie… Jeśli ktoś mnie widział, to na pewno pomyślał, że coś ze mną nie tak, bo jak można stać tyle czasu i patrzeć się tak długo w jeden punkt na chodniku…

Przez to dzisiaj jest mi jakoś zimniej bez Ciebie…


Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *