Wprowadzając się do mieszkania, oczywiste dla mnie było, że trzeba kupić coś symbolicznego, słodkiego i pójść do sąsiadów, by się przedstawić, powiedzieć: oto ja, osoba zamierzająca tu z wami jakoś żyć, oby w zgodzie i harmonii (po tygodniu tutaj już to życie zweryfikowało, ale o tym innym razem). Pierwszą odwiedzoną osobą była starsza pani, po…