Samotność nie przyszła nagle, każdego dnia wdzierała się przez uchylone drzwi, aż udało jej się wtargnąć i rozgościć. Najpierw była ulgą, taką ciszą po burzy. Brakiem napięcia i odpoczynkiem.Potem zaczęła boleć, bo okazało się, że nie ma się za czym schować. W samotności wszystko słychać głośniej. Myśli, które wcześniej zagłuszał ktoś obok. Emocje, które nie…