Sylwester

Czy jest lepszy czas na umieszczenie pierwszego wpisu na blogu niż czas jakim jest koniec roku, tzw. Sylwester? Szczególnie, że będzie samotny. Nie wiem. Niewiele ostatnio wiem tak naprawdę.

Od kilku dni słyszę fajerwerki za oknem, nawet w nocy, a we mnie taka cisza. Nie czuję tego, że coś się zaraz kończy, a coś innego zaczyna.

Czy brak dzisiaj kogokolwiek obok mnie jest moim wyborem? Tak i nie. Nie mam przyjaciół, a znajomi mają swoje życie, rodziny, normalność, więc szybkie wiadomości przez komunikatory czy telefony w biegu, między jednym sklepem a drugim i zaliczone życzenia do mnie. Mnie dzisiaj. Po prostu z głowy. Nikt nie zapytał, nie pomyślał, czy ten czas może chcę z nimi spędzić, nawet gdzieś tam, w kącie, byle nie w samotności. Cóż. Trzeba się chyba cieszyć, że chociaż tyle, prawda? Bo są ludzie, którzy od lat dostają życzenia w formie ciszy.

Niewiele mnie ostatnio cieszy. I prawda jest taka, że i tak usłyszeliby moją odmowę.

Była możliwość spędzenia tego wieczoru z osobami, które teoretycznie z definicji powinni czuć coś więcej do mnie, czyli z rodzicami, ale chyba nawet oni nie chcieli, bo przecież nawet o północy się nie napije z nimi, więc generalnie co za różnica czy jestem czy nie. Aby ułatwić im ten czas, czyli nie powodować skrępowania jak alkohol będzie wlewany do gardeł wybór oczywisty, moja izolacja.

„Bo to życie bal jest nad balem”, a ja chcę tylko…


Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *