Najintensywniej Panią Samotność odczuwam w czasie weekendu. To całkiem świeże odkrycie. Wcześniej jej obecność zakrywała Pani zwana Zmęczenie. Był z nią układ. Ja gwarantuję ogrom zajęć i obowiązków w ciągu dnia, a ona przychodzi wieczorem i sprawia, że oczy szybko się zamykają, nie dostrzegając właśnie Samotności. To zdawało egzamin dość długo. Aż do momentu, w którym nie wiadomo skąd wynurzyła się kolejna dama, Depresja. Dogadała się jakoś z Samotnością i teraz obie dominują. Jedna sprawia, że niczego mi się nie chce, a druga uświadamia, że tak naprawdę nikogo to nie obchodzi..

Dodaj komentarz