W kościele usiadła obok mnie obca osoba, tak blisko, że jej ramię dotykało mojego.

Wypełniło mnie pragnienie, by ten drobny dotyk trwał wiecznie. W moich oczach pojawiły się łzy uświadamiając sobie, jak bardzo można potrzebować drugiego człowieka, że nawet niewinne dotknięcie sprawia, iż rozpadałam się na kawałki. Moja dusza bezgłośnie krzyczała do tej nieświadomej niczego osoby: proszę, nie odsuwaj się, zostań choć na chwilę, potrzebuję tego skrawka ciepła, które masz w sobie, twojej obecności. Nawet nie wyobrażasz sobie, jak bardzo.

Msza się skończyła, a wraz z nią zniknęło ciepło drugiego człowieka. Uderzyło zimno bijące ze świątyni, ławek, nieobecności kogokolwiek.

Mimo że jestem już w innym miejscu, wciąż czuję tę ogromną pustkę w sobie i palącą samotność. Nie mam pojęcia, jak poradzić sobie z tymi emocjami.


2 odpowiedzi do „Przekażmy sobie.. lek na samotność?”

  1. Awatar Ktoś
    Ktoś

    Smutne

    1. Awatar Alone

      Dziękuję za Twój komentarz. Tak, smutne..

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *