Jestem jak „wietrzne dzwonki pozbawione wiatru”.
Czujesz to samo? Może czytając moje wpisy pomyślisz.. „jakbym czytał/czytała o sobie”.
Piszę o tym, jak to jest być samemu bez znieczulenia.
O dniach po rozstaniu.
O trzeźwieniu, które nie zawsze daje ulgę.
Nie piszę, żeby naprawiać lub leczyć innych.
Piszę, żeby tu zostać. A to paradoksalnie pomaga najbardziej..
Więc może mi się uda..

