Ostatnio czuję tylko ból i samotność.
Stoję za ścianą, przez którą nic i nikt do mnie nie dociera. Najbardziej boli to, że to moja decyzja. Nie mogę powiedzieć, że świadoma, bo wciąż trwa wewnętrzna walka na wielu płaszczyznach.
Jest ktoś, kto nieustannie próbuje się przebić, ale nie pozwalam na to. Czasami wyglądam zza muru, otwieram się na bezpieczną odległość, ale są też chwile, gdy widząc telefon, który dzwoni, myślę: boli mnie wszystko, najbardziej serce, proszę, nie teraz…
Pisząc jakąś wymijającą wiadomość, nie odbieram telefonu.
Podobno rozumie i czeka, aż będzie czas na rozmowę.
Często mówi do mnie: „Zobacz! Wszystko, co sobie zaplanujesz realizujesz, jesteś kimś niesamowitym!”
Inni też mówią: „Jakie masz szczęście w życiu! Coś, co komuś zajmuje kilka miesięcy, ty ogarniasz w miesiąc!”
Albo„klepią po ramieniu”, mówiąc, że mam w sobie ogrom talentów, bo to wręcz niemożliwe, by bez pomocy innych zrobić to czy tamto.
Wczoraj starsza kobieta powiedziała do mnie: „Masz bardzo dobre serce, takie nieoczywiste w tych czasach.”
Kończąc każdy dzień, mówię sobie, że życie podobno jest jedno, trzeba je szanować, doceniać, nie wiem… uwielbiać? A ja cieszę się, że wreszcie mogę się położyć i zasnąć…

Dodaj komentarz