Depresja

Teraz, gdziekolwiek się człowiek nie obejrzy, cokolwiek nie włączy, zewsząd krzyczy: depresja. Pytanie się nasuwa, czy rzeczywiście ludzie tak sobie teraz nie radzą, czy to niestety stało się „modne”. Jak to mówią: na dwoje babka wróżyła.

Skąd taki temat u mnie? Pojawiła się okazja spotkania z psychologiem, takiego luźnego, na spokojnie. Rozmowa o wszystkim – o pracy, życiu, ale i uczuciach. Mimo mojego ogromnego muru, lakonicznych odpowiedzi, zbywania i głównie odpowiedzi typu: „tak”, „nie”, „nie wiem”, potrafiła zadać pytania w taki sposób, że wniosek dla niej był oczywisty: depresja. Wtedy słyszała mój sprzeciw, bo przecież radzę sobie, nie płaczę już tak często. Chodzę do pracy, robię zakupy, sprzątam w domu, funkcjonuję. Więc zapytała: czy ostatnio się śmieję? Nie uśmiecham się, tylko śmieję się naprawdę, głośno. Czy mam ochotę spotykać się z ludźmi? Poznawać nowych? Czy cieszą mnie drobne rzeczy? Czy o czymś marzę? Czy planuję już wakacje, jakieś podróże? Czy po prostu, tak po ludzku, chce mi się żyć?

Łzy napłynęły mi do oczu, odpowiedź brzmi: nie.


Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *